Dla klientówDla tłumaczyO języku

PROSTY JĘZYK W TŁUMACZENIACH

zdjęcie rozsypanych literek symbolizujące prosty język w tłumaczeniach

poprzednim tekście opowiedziałam, czym jest prosty język i jakie są jego główne idee. Mam nadzieję, że zrobiłam to we w miarę prosty sposób! A dzisiejszy temat to prosty język w tłumaczeniach.

Czy prosty język ma zastosowanie w tłumaczeniu?

Czy można upraszczać język tłumaczeń?

Czym kierować się przy wprowadzaniu zasad prostego języka w naszej pracy?

Spróbuję tu odpowiedzieć na te i inne pytania.

KILKA MYŚLI NA POCZĄTEK

Mam taką nienaukową teorię, że język angielski jest prostszy niż polski. Nie mam na myśli, że jest łatwiejszy czy w jakiś sposób gorszy, o nie! Ale zdaje mi się bardziej bezpośredni i uporządkowany w wyrażaniu myśli. Być może mam takie wrażenie, bo jest to mój drugi język, a więc uczyłam się go bardziej świadomie niż polskiego. Być może swoje myśli konstruuję po angielsku z większą dyscypliną, i to dlatego wydają mi się bardziej zdyscyplinowane.

Ale już niejednokrotnie zdarzało mi się, że moje tłumaczenie tekstu z polskiego na angielski było krótsze i bardziej zrozumiałe niż oryginał, choć nie stosowałam w nim celowo żadnych technik upraszczania języka ani nie cięłam jego formy brzytwą Ockhama.

Po prostu: biorę tekst polski, często zawiły (nawet jeśli jest opisem filmu albo informacją o wydarzeniu), rozbieram go żmudnie w głowie na części pierwsze, by zrozumieć, o czym jest, a potem odtwarzam jego treść po angielsku, zgodnie z zasadami angielskiej gramatyki, takimi słowami, by odbiorca zrozumiał jego przekaz.

W takich sytuacjach to upraszczanie dzieje się jakby samoczynnie i naturalnie. W końcu, jak zawsze podkreślam, tłumaczenie to nie jest przepisywanie tekstu słowo w słowo, ale oddawanie jego znaczenia.

Mówię tu o tłumaczeniu tekstów użytkowych, nie literackich, w których styl autora czy autorki jest kategorią nadrzędną, a jego ewentualne upraszczanie i odchwaszczanie leży po stronie redakcji – ale to już inna bajka.

Nie jestem tłumaczką przysięgłą, więc nie mówię też o tłumaczeniach uwierzytelnionych, w których pole do modyfikacji formalnych jest dużo mniejsze.

Czy w takim razie jako tłumacze i tłumaczki mamy w ogóle prawo upraszczać tłumaczenie?

Moim zdaniem – zdecydowanie możemy, a nawet powinniśmy upraszczać, jeśli odbywa się to zwyczajnie na poziomie samego języka, jego składni, leksyki i rejestru. Przykładowo: angielskie komunikaty i ogłoszenia często są dużo prostsze i bezpośrednie, przez co też wydają się bardziej przyjazne dla odbiorcy. Please don’t touch the exhibits ma inny ton niż „Informuje się, że pod żadnym pozorem nie należy dotykać zaprezentowanych eksponatów”.

Jeśli jednak chodzi o głębsze upraszczanie, które zakrawa o transkreację, to zawsze najpierw trzeba zapytać klienta. Mnie zdarza się to często: informuję na przykład o tym, że opisy eksponatów (też tych, których nie wolno dotykać 😉) po angielsku są zwykle pisane luźniejszym stylem, który ma trafić do różnych grup odbiorców. Dlatego oferuję, że moje tłumaczenie będzie właśnie napisane takim stylem, a jednocześnie zachowa w pełni treść oryginału. Zazwyczaj reakcja jest pozytywna.

PO CO TO CAŁE UPRASZCZANIE?

Mam nadzieję, że przekonuje Cię wartość prostego języka, który może stać się cechą Twoich tłumaczeń i tekstów. Jasność przekazu to wyraz dbałości o przekaz i szacunku dla odbiorców, a jednocześnie odzwierciedlenie profesjonalizmu osoby, która przetłumaczyła tekst.

Jeśli jednak pozostaje Ci jeszcze do prostoty przekonać Twojego klienta, zleceniodawcę, możesz przedstawić takie korzyści:

  • Prosty tekst sprawia, że da się znacznie szybciej zrozumieć jego zawartość.
  • To z kolei sprawia, że łatwiej wywiera się wpływ i osiąga się cele. Jeśli klient reklamuje jakiś produkt, opisuje swoją usługę, chce coś sprzedać, to prostym językiem skuteczniej nakieruje swoich odbiorców na właściwe, oczekiwanie działanie.
  • Prosty język daje więc oszczędność czasu, a czas to pieniądz. Jeśli wyjaśnisz coś raz a porządnie, nie musisz tracić potem czasu na odpowiadanie na setki dodatkowych pytań, rozwiewanie wątpliwości i łagodzenie nieporozumień.
  • To wszystko tworzy bardziej pozytywny i nowoczesny wizerunek. Można powiedzieć, że prosty język przyciąga i zaprasza, a zawiły odstrasza i zniechęca.
  • Prosty język zwiększa dostępność informacji i poszerza ich zasięg.

Oczywiście może się zdarzyć, że te argumenty i tak nie trafią do klienta albo że specyfika jego branży w jakiś sposób uniemożliwia językowe upraszczanie, wymaga innego rodzaju języka.

Nie zmienia to tego, że zapraszam Cię do dalszej części artykułu z prostymi poradami prostojęzycznymi dla tłumaczy i tłumaczek.

PROSTY JĘZYK W TŁUMACZENIACH – JAK TO ZROBIĆ?

Prosto z mostu – przed przetłumaczeniem tekstu lub przy sprawdzaniu swojego lub cudzego tłumaczenia zadaj sobie takie pytania:

  • Kto jest odbiorcą tego tekstu/tłumaczenia?

  • Co jest celem tego tekstu/tłumaczenia?

  • Czy to, co tu napisał*m, ma sens?

  • Czy to, co tu napisał*m, jest potrzebne?

  • Czy to właśnie chcę powiedzieć?

  • Czy chcę to powiedzieć w taki właśnie sposób?

Odpowiedzi na te pytania powinny pomóc Ci stwierdzić, czy i jakiego poziomu upraszczania wymaga tłumaczony tekst (lub pisany, redagowany, weryfikowany tekst) w zależności od jego celu i odbiorców. Dalej – dzięki nim określisz wstępnie, czy udało Ci się przekazać to, co miało być przekazane, oraz czy udało Ci się zrobić to w jasny i zrozumiały sposób.

Przy tłumaczeniu w duchu prostego języka miej zawsze z tyłu głowy te porady:

1. Pamiętaj o logice wypowiedzi

Kiedy tłumaczymy, to tak naprawdę tworzymy od nowa zdania, które mają przekazywać tę samą myśl, co zdania oryginału. To daje nam pewną konstrukcyjną wolność i pozwala zadbać o prostotę języka na poziomie logiki wypowiedzi. Na czym ona może polegać?

  • Zadbaj o to, by jedno zdanie wyrażało jedną myśl. Nie chodzi o to, by redukować zdania do równoważników. Chodzi o to, by nie były za długie i przez to mylące. Gdy masz do przełożenia kolejną myśl, zacznij od nowego zdania. Gdy zdanie w oryginale ma długość strony rozliczeniowej, podziel je zgrabnie na mniejsze części.
  • Zadbaj o porządek informacji. Pamiętaj o następstwie czasów. Przedstawiaj wydarzenia we właściwej kolejności. Jasno pokazuj językiem związki przyczynowo-skutkowe między informacji. Zwracaj też uwagę na nadmierną negację. Zdanie „Nie sądzę, żeby to nie było dozwolone” wymaga większego wysiłku intelektualnego u odbiorcy niż zdanie „Myślę, że to jest dozwolone”.
  • Unikaj tautologiipleonazmów. Czasem tłumaczenie wręcz je obnaża. Kiedy w polskim tekście pada, że ktoś jest kreatywny i twórczy, a do tego sprawdza się we współpracy i kooperacji oraz zwraca uwagę na szczegóły i detale, to w angielskim nie napiszemy przecież creative and creative, cooperation and cooperation, details and details.

2. Uprość gramatykę

Gramatyka jest naszą przyjaciółką i może nam pomóc w prostym (a także logicznym!) przekazywaniu informacji, o ile nie odprawiamy nad nią jakichś karkołomnych machinacji.

  • Składnia w języku angielskim jest dość sztywna i nienaruszalna, poza kilkoma przypadkami inwersji, czyli zamiany kolejności słów w zdaniu. Składnia polska daje dużą swobodę. Lepiej jednak zachować naturalny dla wielu języków europejskich szyk podmiot – orzeczenie – dopełnienie (SVO), by zdania były bardziej zrozumiałe. Innymi słowy: by było jasne, kto zrobił co i kto ma zrobić co. Pamiętaj też, by wyrazy powiązane znaczeniowo w zdaniu stały jak najbliżej siebie i nie były rozdzielane wtrąceniami.
  • Pewnie nie pierwszy raz słyszysz, by wystrzegać się strony biernej. W języku angielskim jest dużo częstsza niż w polskim, dlatego w tłumaczeniach pojawia się jako automatyczna kalka z oryginału. Sama mam taką tendencję i muszę się pilnować. Dlaczego lepiej unikać strony biernej, gdy to możliwe? Po pierwsze: nadaje ona wypowiedzi dużo bardziej formalny ton. Po drugie: jest bardziej skomplikowaną konstrukcją gramatyczną niż strona czynna. Po trzecie: tworzy wrażenie bezosobowości i dystansuje od czytelników i czytelniczek.
  • Wiesz, czym są rzeczowniki zombie? Pojęcie to poznałam u Stevena Pinkera, a pojawia się też często w materiałach o prostym języku. To rzeczowniki odczasownikowe, które mówią o czynnościach, ale jednocześnie je spowalniają. Są zwykle długie, bezbarwne i takie trochę półmartwe. Dlatego zamiast pisać „Nieprzestrzeganie tych zasad grozi poniesieniem kary grzywny”, napisz „Jeśli nie będziesz przestrzegać tych zasad, zapłacisz karę”.

3. Uprość słownictwo

  • Unikaj słów nadętych, napuszonych, pompatycznych. Wszystkie „zatem”, „bowiem”, „gdyż”, „iż” i „aczkolwiek” mają swoje prostsze odpowiedniki.
  • Unikaj też nagromadzenia synonimów – jak w pierwszym zdaniu powyżej.
  • Unikaj waty słownej, czyli fluffu. Czy na przykład takie „bardzo” rzeczywiście wnosi coś do wypowiedzi? Albo czy potrzebne jest aż tyle przymiotników?
  • Unikaj języka urzędowego. Pierwszym krokiem do prostoty jest tutaj zamienienie wszystkich „niniejszy/a/e” na zaimki „ten/ta/to”.

4. Nadaj tekstowi strukturę

To w tłumaczeniu zwykle nie jest możliwe – nie mamy aż takiego wpływu na strukturę wypowiedzi. W przekładzie powinniśmy oddać układ tekstu źródłowego. Ale jeśli mamy dobrą relację z klientem, a naszym zadaniem jest tłumaczenie w formie transkreacji, możemy zaproponować zmiany dotyczące struktury tekstu.

Co dokładnie można zrobić, by uprościć tekst w ten sposób?

  • Podzielić tekst na akapity – często zdarza mi się, że proponuję w tłumaczeniu, na przykład tekstu naukowego, by ścianę tekstu podzielić na mniejsze, bardziej strawne kawałki. Dobrym pomysłem jest też dodanie czytelnych list, na przykład wypunktowań.
  • Dodać nagłówki – jeśli tłumaczysz dłuższą informację na stronę internetową, możesz zasugerować, by poszczególne akapity miały nagłówki, które podsumowują ich treść.
  • Dodać wyróżnienia – najprostszym tego sposobem jest pogrubienie, które zwraca uwagę odbiorcy na najważniejsze informacje. Ale nie przesadzaj z wyróżnieniami, bo wszystkie informacje zaczną wydawać się najważniejsze.

5. Daj tekstowi przestrzeń

Teksty bywają ciężkie i gęste. Nawet te, które szczególnie nie powinny takie być, na przykład informacje dla odwiedzających muzeum czy galerię sztuki. Możesz pomóc w tym, by tekst stał się lżejszy. Oddychający tekst to oddychający czytelnik!

  • Usuń szum informacyjny – czyli usuń ozdobniki i zbędne, mgliste słowa, które zagłuszają najważniejsze informacje. Dlatego zamiast „Uprasza się szanownych gości, by powstrzymali się od używania wyrobów nikotynowych” w angielskim napisz No smoking.
  • Unikaj nieuprzejmych uprzejmości – czy jeśli urząd skarbowy napisze Ci „Uprzejmie informujemy, że zaobserwowaliśmy nieprawidłowości w Pańskim zeznaniu podatkowym”, to rzeczywiście poczujesz się lepiej z tą informacją? A może zaczniesz szukać w niej dodatkowego haczyka, mimo pozornej grzeczności? Takie „uprzejme informowanie” jest tak naprawdę wydmuszką, która budzi grozę i buduje dystans.
  • Nie pisz o pisaniu – przyznam, że sama mam z tym problem. Często chcę odbiorców trochę poprowadzić za rękę przez mój tekst i dlatego daję im co chwilę znać, czego mogą się w nim spodziewać. Ale skrajnymi przykładami pisania o pisaniu, które nic nie wnosi, są właśnie te wszystkie „Informujemy, że…”, „Pragniemy nadmienić, że…”, „Należy podkreślić, że…”. Przecież odbiorca widzi, że go o czymś informujesz. I nie interesuje go, czy z Twojego punktu widzenia pragniesz o czymś nadmienić. Ważne jest to, co następuje dalej, czyli główna myśl w zdaniu.

6. Zadawaj sobie pytania

To krótka porada, która nawiązuje do tego, o czym wspomniałam wcześniej. Zachęcam do tekstowej autorefleksji. Tłumaczeniowej samoświadomości. Językowej autoanalizy. Podczas tłumaczenia i pisania zadawaj sobie pytania o tekst – najlepiej te z listy powyżej.

7. Myśl o odbiorcy

Ta porada przewija się tu od samego początku. W prostym języku, ale i w większości tłumaczonych tekstów, najważniejszy jest odbiorca, najważniejsza jest odbiorczyni. Dlatego miej ich nieustannie na uwadze. Czy Twoje tłumaczenie jest proste, czyli jasne i zrozumiałe dla osoby, która będzie go czytać? Wróć do punktu zadawania sobie pytań.

8. Skonsultuj się z ekspertem

Konsultacje z ekspertem merytorycznym zalecam w tłumaczeniach zawsze. Rozmowa ze specjalistą to świetne źródło wiedzy, zwłaszcza gdy tłumaczysz tekst specjalistyczny i szukasz trudnej terminologii.

Jeśli chodzi o prosty język, to konsultacja z ekspertem pomoże Ci zahamować przesadne uproszczeniowe popędy. Ekspertem tym najczęściej jest klient. Możesz więc zapytać go, czy konieczne jest podawanie danej szczegółowej informacji, jeśli uważasz, że może przytłoczyć odbiorcę – na przykład jeśli chodzi o opisy przedmiotów, projektów i pojęć na wystawach. Takich decyzji nie możesz podejmować samopas. W prostym języku celem nie jest to, by ograniczyć wartość merytoryczną tekstu, ale by przekazać tę merytorykę w prosty sposób.

9. Wystrzegaj się klątwy wiedzy

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, czym jest klątwa wiedzy, przeczytaj artykuł Pawła na jej temat.

W tłumaczeniu unikniesz klątwy wiedzy, jeśli przybliżysz odbiorcom trudne terminy. Na przykład:

  • wyjaśniaj skrótowce (choćby w nawiasie),
  • wyjaśniaj nazwy własne, w tym szczególnie nazwy organizacji,
  • wyjaśniaj obco brzmiące pojęcia, które nie mają swoich odpowiedników w języku docelowym, są nowe, rzadkie albo mocno nacechowane kulturowo.

10. Nie komplikuj

Prosta rada na koniec – jeśli nie chcesz lub nie możesz uprościć tekstu w tłumaczeniu, to przynajmniej nie komplikuj go dodatkowo.

KILKA MYŚLI NA ZAKOŃCZENIE

Te rady nie są dekalogiem ani przepisami prawa. Nie zawsze da się do nich wszystkich zastosować – i nie zawsze musisz się ich kurczowo trzymać. Możesz jednak potraktować je jako wskazówki, które pomogą Ci zbliżyć się do odbiorcy także w tłumaczeniach.

Starałam się przedstawić jak najbardziej ogólne porady, ale będą się one różnić w zależności od języka. Różne języki wymagają różnych zwrotów do adresata i różnie znoszą manewrowanie stylem. Składnia każdego języka będzie pewne modyfikacje ułatwiać, a inne uniemożliwiać. Najprostszym przykładem jest to, że w angielskim bez problemu można do każdego zwracać się per you, a polski tworzy większy dystans w komunikacji z osobami, których nie znamy.

Większość z tych wskazówek dotyczy nie tylko tłumaczenia, ale pisania w ogóle, a także redagowania tekstów. Prosty język odnajdzie się w wielu miejscach: w instytucjach kultury, w tekstach naukowych, w języku prawniczym, w mediach społecznościowych.

W gruncie rzeczy wiele z zasad prostego języka polega na tym, by kierować się zdrowym rozsądkiem. Wiele z nich łączy się też z pisaniem technicznym, czyli technical writingiem, w którym teraz specjalizuje się Paweł i w przyszłości opowie o tym więcej.

Można powiedzieć, że prosty język to taki językowy minimalizm. Ostatnimi czasy masowo odgracamy swoje mieszkania z niepotrzebnych rzeczy, by żyło nam się lżej i łatwiej. To samo da się zrobić z tekstem – i z jego tłumaczeniem.

Martyna

Udostępnij