Dla klientówDla tłumaczyŻycie tłumacza

DLACZEGO LUBIMY WERYFIKACJĘ

para tłumaczy

Naszym głównym zadaniem jest pomaganie innym poprzez tłumaczenie tekstów, ale dziś opowiemy więcej o innych usługach, jakie również wykonujemy. Klienci często mają gotowe dokumenty napisane po polsku lub angielsku, ale nie są zainteresowani tłumaczeniem, a jedynie chcą, aby tekst brzmiał profesjonalnie. Wynika to z wielu przyczyn: dobrze władają językiem angielskim, jednak nie na tyle, by napisać profesjonalny tekst w języku obcym, lub mają przetłumaczony tekst, ale chcą potwierdzić poprawność tłumaczenia, albo są na tyle samoświadomi, żeby wiedzieć, że ich polski oryginał wymaga dopieszczenia. Jak wiecie z naszego wpisu na temat weryfikacji, redakcji i korekty, oferujemy także tego typu wsparcie.

Oboje przeprowadzamy weryfikację, redakcję i korektę, ale teksty obsługiwane przez Martynę są inne od tych, które opracowuje Paweł, dlatego mamy odmienne doświadczenia i podejścia do tego tematu. Zdecydowaliśmy się więc podzielić ten wpis na dwie części między nas. Dziś Paweł opowie o swoich wrażeniach.

Pamiętajcie: w tym tekście używamy terminów „weryfikacja”, „redakcja” i „korekta” tak, jak je przedstawiliśmy w wyżej wymienionym wpisie.

***

Najczęściej redaguję teksty napisane od początku po angielsku lub weryfikuję tłumaczenia na polski lub na angielski. Zacznę od redakcji i skupię się tutaj na tekstach angielskich, gdyż większość moich klientów tworzy swoje publikacje z myślą o odbiorcach zagranicznych.

Gdy redaguję angielskojęzyczne teksty, wykonuję szereg różnych czynności.

Po pierwsze wyszukuję ogólne usterki: gramatyczne, ortograficzne, interpunkcyjne, terminologiczne, literówki. W języku angielskim mamy ciekawe rozróżnienie między słowami mistakeerror, które na potrzeby tego tekstu wprowadzę do wytłumaczenia pewnych elementów naszej pracy. Wiele z usterek w tekście to mistakes (nazwijmy je „pomyłkami”), będące zwykłymi wypadkami przy pracy, które nie zdarzają się regularnie. Czasami jednak zdarzają się errors („błędy”), które wynikają z braku wiedzy autora co do prawidłowej formy słowa, wyrażenia czy konstrukcji gramatycznej. Na przykład: autor napisał raz „wystompienie”, po czym dalej pojawiło się „wystąpienie”, co oznacza, że była to zwykła pomyłka. Jeśli jednak w całym tekście konsekwentnie występują „wystompienia”, jest to błąd i najprawdopodobniej autor nie zna prawidłowej pisowni.

tłumacz wykonujący weryfikację
Chwila zadumy nad błędami i pomyłkami

Po drugie przyglądam się stylistyce tekstu. Poprawiam niezgrabne sformułowania, zawiłe konstrukcje składniowe czy kulturowo niedopuszczalne wyrażenia. Na przykład w tekście naukowym zamieniam „wtenczas nieznajome” na „wtedy nieznane”; w instrukcji obsługi z „Przeczytaj starannie przed pierwszym uruchomieniem maszyny instrukcję obsługi” na „Należy dokładnie zapoznać się z instrukcją obsługi urządzenia przed jego pierwszym uruchomieniem”; czy z „Ślepi i inni inwalidzi dostają krajowe wsparcie” na „Osoby niewidome i słabowidzące lub z innymi niepełnosprawnościami otrzymują państwową pomoc społeczną”. Na ogół wymaga to zmiany wybranego słownictwa, a w skrajnych przypadkach zmiany składni i gruntownej przebudowy całego zdania.

Założeniem redakcji jest zatem dostosowanie tekstu do zamierzonego celu, aby dla końcowego odbiorcy był odpowiedni leksykalnie, gramatycznie i przede wszystkim kulturowo.

Oprócz poprawiania prostych pomyłek, błędów i stylu często wyjaśniam, dlaczego podjąłem takie, a nie inne decyzje. Jeśli redakcja odbywa się w pliku Word, używam do tego funkcji dodawania komentarzy. Staram się w ten sposób wytłumaczyć autorom, w czym tkwiły problemy, a w dalszej perspektywie pomagam im w tworzeniu lepszych tekstów w przyszłości. Daję im również ogólną informację zwrotną na temat mocnych i słabych stron ich tekstów.

***

W przypadku weryfikacji moje działania są bardzo zbliżone do tych związanych z redakcją. Zasadniczą różnicą jest jednak to, że weryfikacja wymaga sprawdzania poprawności tłumaczenia względem tekstu źródłowego. Najczęściej porównuję tekst zdanie po zdaniu lub akapit po akapicie. Czytam najpierw tłumaczenie, a następnie oryginał, gdyż w ten sposób tekst źródłowy nie zakłóca mi odbioru tłumaczenia. Jeśli najpierw czytam tekst docelowy, a następnie oryginał, łatwiej mi wykryć niejasności lub niezgrabne wyrażenia, które w przeciwnym razie stają się zrozumiałe lub pominięte, gdy wiem, co autor napisał.

W zależności od danego zlecenia również staram się opatrzyć zmiany komentarzami i wskazać problemy związane z doborem słownictwa, gramatyką, stylem czy terminologią. W ostatnim przypadku weryfikacja jest bardzo dobrym narzędziem wykrywania tego typu błędów. Może się zdarzyć, że tłumacz coś źle zrozumiał, nie miał specjalistycznej wiedzy lub przez przypadek pomylił terminy. Weryfikator może łatwo wychwycić takie problemy, gdy porówna tłumaczenie z oryginałem. W przypadku samej redakcji o wiele trudniej wyłapać problemy terminologiczne z wyjątkiem oczywistych błędów. Niestety bardziej zniuansowane kwestie mogą zostać przeoczone.

Oczywiście daję tłumaczowi kredyt zaufania i w niektórych przypadkach proszę o wyjaśnienia. Bardzo rzadko, choć jednak i tak się to zdarza, termin, który wydaje się nieprawidłowy lub niepasujący w kontekście, mimo wszystko jest trafnym wyborem.

Tak jak w przypadku redakcji na koniec staram się przygotować ogólne uwagi z mocnymi i słabymi stronami weryfikowanego tłumaczenia, a także wskazać miejsca wymagające poprawy.

***

Zlecenia redakcji, a zwłaszcza weryfikacji, lubię z kilku powodów, a głównym z nich jest to, że można się w ich ramach wiele nauczyć.

Do tego typu zadań nie podchodzę jak ktoś, kto zawsze wie najlepiej, jeśli chodzi o stylistykę czy dobór słownictwa. Weryfikacja to dla mnie okazja nauczenia się czegoś z samego tekstu, uczenia się od innych tłumaczy na podstawie ich podejścia i podejmowanych przez nich decyzji, rozwinięcia zdolności nieszablonowego myślenia… a także możliwość uczenia się na cudzych błędach.

Pierwsza kwestia w zasadzie dotyczy również samego tłumaczenia. Redagowane i weryfikowane przeze mnie teksty pozwalają mi dowiedzieć się czegoś nowego, gdyż bardzo rzadko zdarza się, abym dokładnie znał absolutnie wszystkie informacje zawarte w tekście. Czasem jest to nowe słowo, nowy zwrot czy nowy fakt. Zadania te pozwalają mi łatwo poszerzyć wiedzę, zwłaszcza gdy porównuję czyjeś tłumaczenie z oryginałem. Jest to też okazja do odświeżenia wiedzy i utrzymywanie danej terminologii w aktywnym słownictwie.

Weryfikacja to też świetny sposób nauki od innych tłumaczy. Nie zdziwię tutaj chyba nikogo stwierdzeniem, że każdy tłumacz przetłumaczy dany tekst nieco inaczej. Podczas weryfikacji mogę zobaczyć, jak inni radzą sobie z trudnymi fragmentami tekstu czy jakiego stylu używają. W moim przekonaniu zadaniem weryfikatora nie jest przemodelowanie stylu tłumacza do własnych upodobań, ale poprawienie go tylko wtedy, gdy jest to konieczne do zachowania adekwatności tekstu do jego celu.

To wiąże się z kolejną kwestią, jaką jest rozwijanie nieszablonowego myślenia. Każdy tłumacz kieruje się swoimi schematami myślenia wykształconymi na podstawie poznanych i wypracowanych przez siebie praktyk. Weryfikacja pozwala mi porównać intuicje i podejścia innych z moimi zwyczajami. Czasem zauważam słowo czy frazę, która jest bardzo sprytnym rozwiązaniem danego problemu tłumaczeniowego, z którym borykałem się w przeszłości. Takie rozwiązanie może mi się przydać w przyszłym zleceniu, dzięki czemu przetłumaczę dany tekst jeszcze lepiej. Podsumowując tę myśl, uważam, że weryfikacja to świetny sposób wyjścia z utartych ścieżek własnego tłumaczenia. Często zdarza mi się myśleć „zrobiłbym to inaczej, ale to tłumaczenie jest równie dobre – może nawet lepsze!”.

Weryfikacja to też dobry sposób uczenia się na błędach innych tłumaczy. Czasami moją uwagę przykuwa słowo czy wyrażenie, które na pierwszy rzut oka wydaje się w porządku, ale nie jestem tego do końca pewien. Zaczynam wtedy przekopywać się przez dostępne źródła wiedzy, aby sprawdzić – zweryfikować – tłumaczony fragment i dotrzeć do prawdziwej odpowiedzi. Zdarza się, że tłumacz popełnił błąd (error) lub doszło do pomyłki (mistake). Jest to również wartościowy sposób rozwijania swoich umiejętności tłumaczeniowych.

***

Wielu osobom może się wydawać, że redakcja i weryfikacja to zwykłe czytanie tekstu i poprawianie ewentualnych niedociągnięć, przez co czynność ta jest nudna w porównaniu z ekscytującym tłumaczeniem. Jednakże w moim odczuciu jest to także interesujące i ubogacające zadanie, które pozwala się zawodowo rozwijać.

Pamiętajcie: jeśli chcecie nas czymś zaskoczyć albo pozwolić nam się nauczyć czegoś nowego z waszych tekstów w ramach redakcji czy weryfikacji – wiecie, gdzie nas znaleźć!

Paweł

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Akceptuję zasady Polityki prywatności